DLA RODZINY
Jak rozmawiać z rodzicem o potrzebie pomocy, żeby nie odebrać mu samodzielności?
Jak zacząć rozmowę o pomocy, żeby rodzic nie usłyszał w niej: „nie dajesz sobie rady”? Najpierw warto zauważyć konkretną zmianę, zapytać, co rzeczywiście stało się trudniejsze, i zacząć od małego kroku.
NAJWAŻNIEJSZE
Pomoc nie musi oznaczać przejmowania codzienności rodzica. Najpierw warto zauważyć konkretną zmianę, zapytać, co rzeczywiście stało się trudniejsze, i zacząć od jednej małej rzeczy.
„Chyba przydałaby Ci się pomoc” — łatwo pomyśleć. Znacznie trudniej powiedzieć to rodzicowi.
Bo co, jeśli usłyszy w tym: „Nie dajesz już sobie rady”?
Zwłaszcza gdy przez lata sam podejmował decyzje i załatwiał swoje sprawy, taka rozmowa może być dla niego trudna. Dlatego zanim zaproponujemy jakieś rozwiązanie, dobrze najpierw zastanowić się, co właściwie się zmieniło.
Zwróć uwagę na konkretną zmianę
Mama zaczęła unikać dalszych wyjazdów. Tata odkłada wizytę u lekarza. Rodzic przestał robić coś, co jeszcze niedawno nie sprawiało mu problemu.
Jedna taka sytuacja nie musi niczego oznaczać. Jeśli jednak zaczyna się powtarzać, warto o niej porozmawiać.
Czy coś zaczęło boleć? Czy dana czynność stała się bardziej męcząca? A może pojawiła się obawa, której wcześniej nie było?
Dopiero gdy wiadomo, skąd wzięła się ta zmiana, można zastanowić się, co można z tym zrobić.
Nie zgaduj, czego potrzeba
Łatwo zobaczyć trudność i od razu wymyślić rozwiązanie. Tyle że możemy nie trafić w to, czego rodzic naprawdę potrzebuje.
Jeśli trudniej jest wejść po schodach, przyczyną może być ból albo mniejsza sprawność. Wtedy warto zastanowić się, czy nie skonsultować tego z odpowiednim specjalistą.
Jeśli ktoś przestał jeździć samochodem, powodów może być kilka. Być może nie czuje się już pewnie za kierownicą, gorzej widzi po zmroku albo zwyczajnie nie chce jeździć dalej.
Ta sama zmiana może więc mieć różne przyczyny. Dobrze je poznać, zanim zaczniemy coś organizować.
Zacznij od jednej rzeczy
Nie każda trudność oznacza potrzebę stałej pomocy.
Czasem wystarczy jedna konsultacja, pomoc przy konkretnej sprawie albo obecność kogoś bliskiego w sytuacji, która stała się trudniejsza.
Jeśli to się sprawdzi, można zostać przy takim rozwiązaniu. Jeśli nie — poszukać innego.
Nie ma potrzeby od razu podejmować decyzji, która zmieni codzienne życie rodzica.
Zostaw przestrzeń na własne decyzje
To, że w jednej sprawie przyda się pomoc, nie oznacza, że trzeba przejąć kolejne.
Ktoś może potrzebować pomocy w zorganizowaniu dojazdu do lekarza albo towarzyszenia podczas wizyty, ale nadal chcieć sam umawiać terminy. Może mieć trudność z częścią obowiązków, a z pozostałymi radzić sobie bez problemu.
Warto więc skupić się na tym, co rzeczywiście stało się trudniejsze. Resztę zostawić rodzicowi.
Nie naciskaj, jeśli nie jest gotowy
„Nie potrzebuję pomocy” może być zwyczajną odpowiedzią. Szczególnie wtedy, gdy ktoś przez całe życie był samodzielny.
Nie trzeba od razu przekonywać go, że jest inaczej. Można zostawić temat i wrócić do niego później.
Jeżeli jednak trudność się powtarza, a z czasem pojawiają się kolejne problemy, warto ponownie porozmawiać. Zwłaszcza gdy zaczyna to wpływać na bezpieczeństwo albo rzeczy, które są dla rodzica ważne.
Kiedy warto poszukać kogoś z zewnątrz?
Nie zawsze rodzina może być przy rodzicu tak często, jak by chciała. Praca, odległość czy własne obowiązki czasem na to nie pozwalają.
Wtedy można pomyśleć o dodatkowej osobie, która pomoże w konkretnych sprawach. Nie po to, żeby przejmować jego codzienność, ale żeby odciążyć go tam, gdzie samemu jest już trudniej.
Masz Kogoś powstało właśnie z myślą o takich sytuacjach — kiedy rodzic chce nadal żyć po swojemu, a obecność drugiej osoby może ułatwić mu codzienne funkcjonowanie i odciążyć bliskich.
Rozmowa o pomocy nie musi więc być rozmową o tym, czego rodzic już nie potrafi. Może być rozmową o tym, co można zrobić, żeby nadal mógł robić jak najwięcej po swojemu.